Po blamażu w pierwszej kolejce, jakim była porażka 1:4 z Dolcanem Ząbki, na Hutniczą zawitał główny pretendent do awansu - Widzew Łódź. Trener Przemysław Cecherz w rozmowie z naszym serwisem zapowiadał, że Stalowcy będą walczyć o każdą piłkę i zasłużą na pochwały ze strony kibiców. Tak rzeczywiście było, ale Stal niestety uległa łodzianom 0:1. Zobacz fotorelację>>>
Ach ten Widzew... Czternaste w historii spotkanie Stali z Widzewem i okazja na pierwsze zwycięstwo. Łodzianie to dla Stali rywal niewygodny, z którym do tej pory nigdy nie wygrali. W 13. minucie strzał sprzed pola karnego oddał Krzysztof Trela - piłka poszybowała minimalnie nad bramką. W 23. minucie po rzucie wolnym egzekwowanym przez Trelę z blisko 30 metrów futbolówkę nad bramką przeniósł Maciej Mielcarz. Najlepszą sytuację zmarnował w 40. minucie Jurij Michalczuk. Ukraiński napastnik znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Widzewa, ale nie zdołał trafić w bramkę. Po pierwszej połowie stalowowolscy kibice mogli mieć nadzieję na historyczne zwycięstwo. W 52. minucie doskonałej sytuacji nie wykorzystał Igor Migalewski, który w polu karnym nie trafił dobrze w piłkę. Co nie udawało się Stali, udało się Widzewowi. W 63. minucie rzut wolny wykonywał snajper Widzewa Marcin Robak. Uderzył precyzyjnie, przy prawym słupku, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. „Bramkarz może nie spodziewał się takiego dokładnego uderzenia i poszedł w ciemno za mur i padła bramka” - opisywał po meczu szczęśliwy strzelec, jedynej, jak się później okazało, bramki w tym meczu. Najbliższy wyrównania był w 88. minucie Krystian Lebioda. Kombinacyjnie rozegrany rzut wolny, strzał, rykoszet i Mielcarz z trudem wybija piłkę na rzut rożny. Już w doliczonym czasie gry gorąco zrobiło się w polu karnym gości, którzy zdołali ostatecznie oddalić niebezpieczeństwo od własnej bramki. Wynik już do końca meczu nie uległ zmianie. Widzew odniósł drugie w tym sezonie zwycięstwo, zrównując się punktami ze... Stalą. To efekt sześciu minusowych punktów, z jakimi do nowego sezonu przystępowali łodzianie.
Dwa oblicza Stali Pozytywnie zaskoczeni mogli być fani Stali. Zobaczyli oni zespół walczący, w niczym nie ustępujący drużynie budowanej z myślą o ekstraklasie. Potwierdzają to słowa trenera Widzewa, Pawła Janasa: „Był to bardzo trudny mecz, ponieważ Stal Stalowa Wola postawiła nam wysoko poprzeczkę. Gospodarze grali bardzo dobrze w defensywie, w zasadzie nie stworzyliśmy sytuacji. Może po przerwie była jakaś przypadkowa, w pierwszej połowie nie mieliśmy okazji”. Tego samego zdania był opiekun Stalowców, Przemysław Cecherz: „Powiedzmy sobie szczerze: Widzew nie stworzył żadnej sytuacji, my mieliśmy te dwie - trzy, z których powinny paść bramki”. Należy raz jeszcze podkreślić, że zielono-czarni zagrali w sobotę zupełnie inaczej niż w meczu z Dolcanem. „Uważam, że graliśmy dobrze” - oceniał Jurij Michalczuk. „Znowu dzisiaj nie mamy trzech punktów, ale kibice widzieli Stalówkę, która chciała wygrać” - trudno nie zgodzić się ze szkoleniowcem Stali - „Przegraliśmy, ale z podniesionymi głowami”. Trener Przemysław Cecherz obserwował zespół Pawła Janasa w inauguracyjnym meczu w Łęcznej. Komplementował łodzian, mówiąc, że zagrali dobrze w każdym elemencie i mogli wygrać mecz z Górnikiem wyżej niż 2:0. Jaki był więc jego sposób na Widzew? - „Każdy człowiek uczy się na błędach. My tak zrobiliśmy, żeby uczyć się na błędach Łęcznej”.
Przełamanie z KSZO? W meczu z Widzewem w barwach Stali zadebiutowali Cezary Czpak z Radomiaka Radom i Dariusz Stachowiak z Tura Turek. Szersza kadra i większe pole manewru dają nadzieję na poprawę sytuacji Stalówki. A ta poprawa może nastąpić już w najbliższą sobotę. Rywalem stalowowolan, w kolejnym meczu na własnym stadionie będzie beniaminek, KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. W pierwszej kolejce najbliżsi rywale naszego zespołu ulegli na wyjeździe spadkowiczowi z ekstraklasy, Górnikowi Zabrze 1:3. W drugiej kolejce było już znacznie lepiej, bowiem KSZO pokonało u siebie Górnika Łęczna 2:0. A jak będzie za tydzień? „Graliśmy dwa mecze u siebie, dwa przegraliśmy. Trzeciego już nie możemy. Trzeba wygrać” - zapowiada Jurij Michalczuk. „Mnie tylko 3 punkty zadowalają” - walkę o pełna pulę zapowiada też trener Przemyslaw Cecherz - „Musimy zrobić z KSZO zdobycz punktową. Musimy to zrobić dla kibiców i dla siebie. Wtedy uwierzymy już bardziej w swoje siły i może już pójdzie”. To oby poszło. Już od najbliższego meczu. Spotkanie z KSZO zostało zakwalifikowane jako mecz podwyższonego ryzyka. Wszyscy, którzy będą chcieli obejrzeć go z trybun muszą zabrać ze sobą dokument potwierdzający tożsamość. Początek rywalizacji w najbliższa sobotę o godz. 17.00