Koszykarze Stali nie poprawili swojego dorobku punktowego. Podopieczni Bogdana Pamuły przegrali we własnej hali z Treflem Sopot 65:69. „Zatrzymaliśmy Trefl na 69
punktów, wygraliśmy zbiórki i asysty, mieliśmy więcej przechwytów i
mniej strat. Nie wiem dlaczego przegraliśmy. Zdecydowanie zabrakło
skuteczności” - przyczyn porażki swojego zespołu doszukiwał się
koszykarz Stali, Michał Wołoszyn.
Stal - Trefl Sopot 65:69 (19:22, 19:12, 20:23, 7:12)
Pierwsza kwarta sobotniego pojedynku była bardzo wyrównana. Nieznaczną przewagę osiągnęli w końcówce przyjezdni, którzy dobrze zagrali także na początku kolejnej ćwiartki. Po punktach Pawła Malesy sopocianie prowadzili już 30:23 i wtedy na właściwe tory wróciła Stalówka. Kilka minut przed i po długiej przerwie należało do podopiecznych Bogdana Pamuły. Efektem był wynik 45:37, tym razem na korzyść gospodarzy. Trefl wkrótce odrobił straty i żadna z drużyn długo nie była w stanie odskoczyć rywalowi.
O zwycięstwie sopocian zadecydowała ostatnia kwarta. Przez siedem i pół minuty tej części meczu Stal rzuciła zaledwie trzy oczka. Skrzętnie wykorzystali to zawodnicy Karlisa Muiznieksa, którzy prowadzili już 67:61. W naszym zespole za pięć przewinień parkiet musieli opuścić Marek Miszczuk i Michał Gabiński. Wcześniej Tomasz Andrzejewski ucierpiał w walce pod koszem. Brak wysokich zawodników sprawił, że Stal próbowała odrobić straty rzutami z dystansu, które nie były tego dnia jej mocną stroną. W jednej z ostatnich akcji meczu do remisu mógł doprowadzić Jarryd Loyd. Amerykanin zagrał indywidualnie, ale piłka po jego rzucie nie znalazła drogi do kosza. Punkty Gintarasa Kadziulisa z linii rzutów wolnych ustaliły wynik na 69:65 dla Trefla.
"Walczyliśmy przez 40 minut, mieliśmy dobre i złe chwile, ale jesteśmy "do przodu" i to najważniejsze" - cieszył się z pierwszego po czterech porażkach zwycięstwa Trefla, zawodnik sopocian, Marcin Stefański. "Jesteśmy zespołem, który mocno wykorzystuje rzuty z dystansu. Dziś próbowaliśmy trafiać z obwodu, ale rzut nam nie siedział" - przyznał Michał Wołoszyn i stwierdził, że Stal zagrała niekonsekwentnie - "Nasza niekonsekwencja raziła po oczach".
O konsekwencję w grze Stalowcy postarają się zapewne w wyjazdowym meczu z PBG Basketem Poznań. W pierwszej rundzie Stal pokonała poznaniaków 93:83. Od tamtego spotkania w składzie PBG doszło do kilku roszad, w tym na stanowisku trenera - Eugeniusza Kijewskiego zastąpił Dejan Mijatović. Zespół ze stolicy Wielkopolski sąsiaduje ze Stalą w tabeli. W 17 meczach wygrał pięciokrotnie i plasuje się na 11. miejscu. Stal z siedmioma zwycięstwami znajduje się o jedną pozycję wyżej. Czy dystans dzielący obie drużyny zwiększy się po ich bezpośrednim starciu?